Los Tilos, trekking do źródeł Marcos i Cordero.

Późnym wieczorem dotarłem do Los Sausec. Miejscowi powiedzieli mi, że nie można wejść do Los Tilos, ponieważ spadające głazy zniszczyły ścieżkę w kilku miejscach i nie ma możliwości przejścia. Poszedłem kilka kilometrów od miasta na punkt widokowy, na którym rozbiłem namiot i poszedłem spać. Wiedziałem, że szlaki trekkingowe czasem są zamykane, aczkolwiek wiedziałem też, że miejscowi są często ostrożni „na wyrost”. W nocy słyszałem, jak kamienie lecą z góry, więc uznałem, że będę szedł tak długo, jak będzie to bezpieczne. Rano stwierdziłem, że wejdę na szlak od drugiej strony, żeby nikomu niepotrzebnie nie rzucać się w oczy. Kiedy szedłem mozolnie, w dużym słońcu dość stromym podejściem przez małą mieścinkę, kobieta dała mi kiść bananów i pokrzyczała na mnie, żeby dodać mi animuszu. Uwielbiam takie bezinteresowne gesty. Kiedy byłem już w lesie spotkałem hikerke z Niemiec. Powiedziała mi, że ścieżka jest uszkodzona w kilku miejscach, ale zwaliska kamieni są stabilne i można przejść. Ścieżka do źródeł Marcos i Cordero biegnie wzdłuż kanału irygacyjnego, a widoki były obłędne, pomimo tego że było trochę mglisto. Wielki wąwóz pokryty lasami wawrzynowymi przypominającymi nieco dżunglę. Nie na wyrost często nazywa się go „zielonym kotłem”. Cały teren w 2002 r. został ogłoszony rezerwatem biosfery przez UNESCO. Po drodze jest kilkanaście wąskich tuneli wykutych w skałach. Najfajniejszy jest ten, który znajduje się pod wodospadem. Leje się na głowę prawie cały czas. Straszna frajda. Kiedy było już ciemno i szedłem przez las, wszedłem na spore zwalisko kamieni. Mój telefon przestał łapać sygnał gps, nigdzie nie mogłem znaleźć znaków ani kopczyków, które wskazywały ścieżkę. Znalazłem za to idealne plato do rozbicia namiotu. Miękkie igliwie na ziemi, zadaszenie z drzew. Pomyślałem, że jak nie znajdę drogi, to zostanę na noc. Na szczęście dodatkowe urządzenie nawigacyjne, które noszę ze sobą właśnie z myślą o takich kłopotach spisało się na medal. Trochę musiałem jeszcze pokluczyć w dwóch miejscach, ale bez większych kłopotów dotarłem na obrzeża lasu, gdzie rozbiłem namiot, zjadłem zasłużoną kolację i poszedłem spać.


bl3_1jpg
bl4jpg
bl5jpg
bl6jpg
bl7jpg
bl1jpg
6jpg