Nocleg na szczycie Roque de los Muchachos

Jak zaczynałem szlak GR 131 w Puerto de Tazacorte to zasięgnąłem języka wśród miejscowych i powiedzieli mi, że nieopodal szczytu Roque de los Muchachos jest źródełko i że będę mógł uzupełnić wodę. Niezmiernie mnie to ucieszyło, bo planowałem być tam po dwóch dniach, więc perspektywa dźwigania dodatkowych litrów, z powodu braku dostępu do wody oddaliła się. Jak dotarłem na miejsce, to widzę tabliczkę z napisem „agua no potable”. „Przegwizdane, niezdatna do picia” myślę sobie. Idę do przesympatycznego Pana z małej drewnianej budki, która jest informacją turystyczną. „Woda nie do picia?” pytam. Pan spojrzał na mój wielki plecak, wyszedł z budki, pokazał kabelek, który prowadził do uzdatniacza wody; wziął swoją butelkę, nalał do niej wody, wypił i mówi: „Woda jest ok, ty caminero bierz ile chcesz, agua no potable, to dla tych z parkingu.” Na szczyt prowadzi szosa i wielu przyjeżdża samochodem, aby oszczędzić sobie mozolnego dreptania z poziomu morza. Więc ja uradowany obrotem sprawy ciągnę temat dalej i pytam: „A mogę sobie na szczycie na noc rozłożyć namiot? Mam permint na spanie poza szlakiem”. Na prawdę takowy posiadałem, wyrobiłem sobie w Santa Cruz, w czymś w rodzaju naszego PTTK albo może bardziej w lokalnym urzędzie ochrony środowiska. Niestety wiedziałem, że na nocleg na szczycie jest niewystarczający, co do zasady strażnicy nie wyrażali na to zgody. A mój przesympatyczny rozmówca odzywa się tymi słowy: „Ty jesteś caminero, ty nie potrzebujesz, żadnego permintu, ty sobie możesz rozbijać namiot gdzie tylko chcesz, nic mi do tego”. Uśmiechnął się i machnął reką. „Venga!” pomyślałem. Noc była magiczna, księżyc maciupki, wszystkie gwiazdy widoczne jak na dłoni. Przejrzystość nieba wspaniale klarowna. Widziałem dwie spadające gwiazdy. Teraz już wiem czemu nieopodal szczytu jest tyle obserwatoriów astronomicznych.

5_1jpg

10jpgdsc01035jpgdsc01417jpg